Tłumacz

piątek, 24 października 2014

#1 Zdrajczyni Krwi.

Obudziłam się, uchyliłam lekko powieki i zobaczyłam jak jakaś kobieta w czarnej szacie nachyla się do mnie. Za nią stał blond chłopak ale nie widziałam go zbyt dobrze, był rozmazany.
-Draco, obudziła się podaj mi wodę. - rozkazała sucho kobieta. Przyznam, że blondyn zbytnio się nie śpieszył.
-Napij się. - podała mi szklankę napełnioną przeźroczystym płynem. Wypiłam pół szklanki i oddałam ją tajemniczej kobiecie.
-Gdzie jestem? - zapytałam.
-Jesteś w Hogwarcie. Szkole magii i czarodziejstwa. Znaleźliśmy cię leżącą na ziemi, zaatakował cię...- tłumaczyła.
-Dementor.. - dokończyłam cicho za nią.
-Dokładnie. A więc jak się nazywasz? - zapytała siadając przy moim boku.
-Missy Nichols. - odpowiedziałam patrząc w jej ciemne oczy.
-A więc. Co robiłaś w lesie? - zapytała.
-Szłam tam nazbierać trochę drewna, które mój tato zostawił w lesie. Zobaczyłam Dementora, najpierw chciałam się obronić Patronusem ale zostawiłam różdżkę w domu. Zaczęłam uciekać, lecz jak widać na marne. - opowiedziała historię.
-A więc dobrze, a do jakiej szkoły chodzisz? - dopytywała blada postać, siedząca obok mnie.
-Chodziłam do Beauxbatons. Lecz ojciec przeniósł mnie właśnie do Hogwartu uważał, że szkoła, którą wybrała mi matka niczego mnie nie nauczy. - wytłumaczyłam.
-Rozumiem, jeśli chcesz to mogę pójść wraz z tobą po rzeczy i tiara przydziału skierowałaby cię do domu w Hogwarcie. - zaproponowała.
-Czemu nie. - uśmiechnęłam się lekko, kobieta odwzajemniła mój gest.
-A co z zleceniem Slughorn'a? - zapytał trochę rozgniewany chłopak.
-Hm, pójdziemy tam we trójkę tuż po tym jak tiara przydzieli Missy dom. A jak na razie to w drogę. - powiedziała wesoło nauczycielka. Blondyn złapał się jej ramienia ja zaś rękawa. Po sekundzie teleportowaliśmy się do lasu. Zaczęłam iść w stronę domu, kobieta szła zadowolona za mną a blondyn na samym końcu co jakiś czas klnął. Nie długo zajęło nam dojście do moich drzwi.
-Tato.. - zawołałam.
-Missy, gdzieś ty była. Myślałem, że oszaleje co się działo?! - pytał zestresowany.
-Dementor.. - wypowiedziałam cicho jedno słowo.
-Kim państwo są? - zapytał zauważając dwójkę stojącą za mną.
-Nazywam się Victoria Bitumen. Uczę obrony przed czarną magią w Hogwarcie. A to jest Draco Malfoy. - tłumaczyła.
-Draco jak tam u ojca? Lucjusz prawda? - zapytał.
-Dobrze, tak Lucjusz. Skąd pan zna mojego ojca? - odpowiedział pytaniem.
-Przyjaźniłem się z nim w młodych latach. Lecz kontakt się urwał. - odpowiedział poważnie.
-Tato, przyszłam tylko po rzeczy i lecę do Hogwartu. - powiadomiłam ojca.
-Dobrze, leć się spakować. Draco zostawisz nas samych, pomóż Missy. - zaproponował.
-Oczywiście. - odpowiedział trochę wrednie.

Wyciągnęłam spod łóżka kufer, zaczęłam pakować potrzebne rzeczy.
-A więc, do którego z domów chciałabyś należeć? - prychnął niezauważony wcześniej przeze mnie chłopak.
-Nie wiem, na pewno nie do Hufflepuf'u. - odpowiedziałam zimno.
-To chyba najgorszy z domów. - odpowiedział. - Ja uważam, że Slytherin jest najlepszy. - wypowiedział to z dumą.
-Jesteś Ślizgonem, prawda? - zapytałam znając odpowiedź.
-Chyba wiadomo. Dlaczego przenosisz się do Hogwartu? Wszędzie są śmierciożercy. Czarny Pan zawładnął szkołą, nie ma już Dumbledore'a. - opowiedział. Na chwile ustałam z pakowaniem. Nie było Dumbledore'a, szkoła nie była bezpieczna przynajmniej nie ta. Śmierciożercy już nie raz miałam z nimi do czynienia. Są okropni. Ale nie mogę zrezygnować, muszę być silna.
-I co z tego? - zapytałam bezinteresownie i kontynuowałam pakowanie się.
-Wiesz, małym dziewczynką może się stać krzywda. Ale nie martw się obronię cię przed wszystkimi potworami. - żartował.
-Nie potrzeba mi ochrony, sama umiem o siebie zadbać. - szczerze mówiąc nie zwracałam na niego uwagi. Odwróciłam się, stał tak blisko. Czułam jego oddech na moim nosie, dzieliły nas milimetry.
-Na pewno? - zapytał. Czułam, że się rumienie.
-Niektóre dziewczynki umieją o siebie zadbać Draco. - powiadomiłam i przeszłam do mojej łazienki zostawiając go samego. Gdy wróciłam oglądał moje zdjęcia.
-Dlaczego jesteś na zdjęciach z Potter'em? - zapytał gniewnie.
-Nie twoja sprawa. - odpowiedziałam.
-Gadaj! - zagroził warcząc.
-Już ci odpowiedziałam, to nie twoja sprawa. - jednym machnięciem różdżki zamknęłam wypchany kufer. Wszystko co potrzebne było w środku.
-Wiesz, że w Hogwarcie nikt nie toleruje Potter'a?! Tylko szlamy i zdrajcy krwi. Nie wiem, którą z nich jesteś ale brzydzę się tobą. - warczał. Poczułam, że do oczu napływają mi łzy, nie lubiłam kiedy ktoś mówił tak o Harry'm. Wiedziałam o nim najwięcej i nikt nie miał prawa go oceniać. Nie lubiłam także gdy ktoś mówił o mnie zdrajczyni krwi. Pierwsza łza poleciała.
-Draco! - krzyknęła profesor. - Mówiłam ci już kiedyś o takim zachowaniu! - krzyczała w jego stronę.
-Nie odbierzesz mi mojej osobowości. - wyszedł szturchając kobietę ramieniem.
-Nie bierz tego do siebie. On jest rozdarty, ma bardzo trudny charakter. - powiedziała czarnowłosa kobieta lekko się uśmiechając.
-Już się trochę do tego przyzwyczaiłam, choć i tak zawsze się to tak kończy. - zaśmiałam się.
-Chodźmy im szybciej w zamku tym lepiej. - powiadomiła. Poszłam za nią ciągnąc mój całkiem ciężki kufer.
-Draco, idziemy. Do widzenia Mikael. - pożegnała się miło kobieta.
-Pa tato. - przytuliłam się do ojca.
-Napisz jutro. - szepnął mi do ucha. Ostatnia wymiana spojrzeń z ojcem. Profesor pośpieszyła mnie. Złapała nas i już byliśmy przed wejściem do Hogwartu.

I jak wam się podoba? Chciałam zacząć coś nowego. Dlatego wybrałam Harry'ego Potter'a. :) Mam nadzieję, że zainteresował was ten blog przynajmniej jak na razie. // . Mikalisa.